Jest rak, jest impreza

jest rak, jest impreza

Madzia, pytasz mnie czy ja pamiętam…?

A można wymazać z pamięci rok życia? Cały okrągły rok? Bo ja niestety pamiętam wszystko…

Pamiętam nasze nieprzespane noce, podczas których zastanawiałyśmy się jak Jej pomóc. Co robić? Zbierać pieniądze? Organizować koncert? Szukać grup wsparcia? Co robić, żeby Tej dziewczynie pomóc? Żeby nie została z tym sama.

Ale Ona nie chciała. Nie pozwoliła nam nic organizować, nikogo powiadamiać. Prosiła tylko, żeby być przy Niej. Z Nią. By nie musiała myśleć codziennie, że umiera. By czuła, że wciąż żyje.

I tak jak pisałaś w poprzednim liście, były nocne spacery nad Odrą, śpiewy o czwartej nad ranem, szampany w parku wypite. I łzy. Te ze śmiechu szczerego, którego tak często miałyśmy ataki. I te ze smutku rozdzierającego serce.

Czytaj więcej

Przychodzi baba do mechanika i o tym, jak zostałam Mamutem

Zadam Ci jedno ważne, ale to bardzo ważne pytanie, które ciśnie się na usta większości postronnych ludzi- Co Ty na tym wychowawczym robisz??? Bo biadolisz i biadolisz. Że czas zasuwa jak Struś Pędziwiatr po pustyni. Że się nie wyrabiasz. Że nie ogarniasz. Ale że co? Że z czym? Jedyne co możesz wyrabiać to ciasto na pierogi. I to w dodatku bez mięsa. Mieszkanie szybko omieciesz, bo metraż niewielki, zwierząt brak, powinnaś leżeć i pachnieć. Och Meggie, Meggie…a ty leżysz i jęczysz. Czyli constans, jakby to powiedział nasz pan od fizyki. Nic się nie zmieniło u Ciebie od zerówki. W kwestii biadolenia of course. Bo poza tym trochę się pozmieniało. Na przykład urosły ci cycki. Good for you 🙂

Czytaj więcej