Jestem sierotą- od siedmiu boleści i dwóch lat…

samotność

 

Prawie każdy człowiek ma swoją szkatułkę z utajonym bólem, którego  z nikim nie dzieli (John Steinbeck)
Ja też nie była pewna czy chcę się nim podzielić… Niestety przypadkiem, kilka dni temu, natrafiłam w telewizji na „Króla Lwa”. Fragment, kiedy Simba traci ojca. I to wystarczyło. Moja szkatułka, którą trzymałam zamkniętą w najciemniejszym, najdalszym z dostępnych miejsc, otworzyła się. I wszystko znowu się wysypało. Rozpadło na tysiąc kawałków. A ja, na kolanach, po raz kolejny próbowałam zebrać te części i coś z nich zlepić.
 
jestem sierotą
od siedmiu boleści
i dwóch lat
Napisałam to dwa lata po śmierci taty. Potrzebowałam dwóch nieskończenie długich lat, żeby móc to napisać. Kolejnych pięciu, by przeczytać nie rozmazując liter łzami.

zawsze myślałam,
że ojcowie są po to,
żeby kochać swe dzieci,
a nie umierać
widocznie się myliłam
Myliłam się również 19 maja 2004 roku. Kiedy przyszłam do domu po napisaniu matury z języka polskiego. Po raz drugi, bo „Minor-pedał maturę sprzedał” i całe województwo opolskie powtarzało egzamin. Ale dałam radę. Napisałam. Wróciłam do mieszkania babci i jedyne, co miałam zamiar robić to świętować. Oblewać. Wreszcie odetchnąć. Zadzwonił tato. Pogratulować. Dumny i szczęśliwy. „Wiedziałem, że dasz radę”- powiedział. „Przyjdź dzisiaj spać do domu”- dodał. Do domu? Po maturze? Tato! Już się umówiłam na wieczór. Przyjdę jutro. Obiecuję. Przyjdę i pogadamy.
Myliłam się. Tamtego dnia popełniłam mój największy w życiu błąd. To ten błąd, tę jedną głupią decyzję trzymam w szkatułce. Nie poszłam do domu. Poszłam na imprezę. Tańczyłam. Piłam wódkę. Nawet robiłam sobie zdjęcia, bo taka fajna zabawa. A on umierał.
Przyjdź dzisiaj do domu. Przyjdź dzisiaj do domu. Przyjdź.
Nigdy więcej nie zobaczyłam mojego taty. Nigdy więcej nie usłyszałam jego głosu.
śmierć taty
W czwartek 20 maja, w chwili, gdy on przestał żyć, ja zaczęłam po raz drugi. Uczyłam się żyć od nowa. Wykrzywiać usta w grymasie uśmiechu, patrzeć ludziom w oczy, śmiać bez wyrzutów sumienia i mówić: Jakoś, gdy pytali: Jak?  Potrzebowałam na to wielu długich, pustych, cholernie zimnych godzin, dni, tygodni. Miesięcy. Lat. Podczas których każdą imprezę kończyłam w ten sam sposób. W toalecie na podłodze. Zwinięta w kłębek. Zanosząca się od płaczu. Niektórzy myśleli, że się wstawiłam. Inni, że jestem po prostu walnięta. Mało kto dostrzegał związek pomiędzy moim zachowaniem, a żałobą, którą przechodziłam. Umarł jej tato- no i co? To już dawno było. To już minęło. To już nieaktualne.
śmierć taty
Photo by Milada Vigerova on Unsplash
co wy wiecie o umieraniu?
tylko mój tato
umarł naprawdę
inni zmarli nie istnieją
Tak, to było już dawno. Ale nie minęło.
Pamiętam, jak pani Basia, mama Magdy, powiedziała mi wtedy: „Zobaczysz, jeszcze będziesz się śmiać. Choć teraz wydaje Ci się to niedorzeczne, to jeszcze przyjdzie czas, kiedy będziesz szczęśliwa”. Sama nie wiem, dlaczego zapamiętałam to tak dokładnie. Byłam nawet zła na panią Basię, że co ona wygaduje, jak może…?
czas leczy rany
Myliłam się. Pani Basia miała rację. Przyszedł czas, kiedy przestałam się karmić łzami. Przyszedł wieczór, kiedy po raz pierwszy zamykając oczy, nie pomyślałam, że chciałabym się już nie budzić rano. Przyszedł ranek, kiedy po obudzeniu, czułam się lżejsza o tonę smutku. Przyszedł czas, kiedy mogłam się śmiać. Głośno, szczerze, z głębi duszy, ze szpiku kości. Przyszedł ten czas. Choć szedł bardzo wolno. Długo musiałam na niego czekać.

Przysięgam wam, że płynie czas!
Że płynie czas i zabija rany!
Przysięgam wam, przysięgam wam,
Przysięgam wam, że płynie czas!
Że zabija rany – przysięgam wam!

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas. (Edward Stachura)

I choć sądzę, że nigdy nie będę w stanie oglądać na spokojnie „Króla Lwa” ani słuchać piosenki „Cudownych rodziców masz”, to potrafię obchodzić się z moją szkatułką. Nawet, gdy niespodziewanie się otworzy. Nawet, gdy wszystko się wysypie. Biorę ją wtedy delikatnie w dłonie. Kładę sobie na kolanach. Wyjmuję po kolei wszystko, co w niej jest. Przyglądam się temu, zamykam oczy. Przywołuję zapach, dźwięk, smak- tego, co było, a czego już nie ma. I kiedy już się nasycę, zamykam ją szczelnie i odkładam na miejsce.

śmierć taty

Kiedyś twierdziłam, że pamięć to najokrutniejszy wynalazek Pana Boga. Myliłam się. Po raz kolejny. Pamięć jest cudem. Pamięć jest darem. Dzięki niej pamiętam moje dzieciństwo, moje pierwsze życie. Które trwało do 19 maja 2004 roku. Pamiętam każdą chwilę, każdy dzień, każdy obiad, wyjazd, wakacje.

Pamiętam.

Pamiętam Cię, Tato.

9 thoughts on “Jestem sierotą- od siedmiu boleści i dwóch lat…

  1. za bardzo, za mocno, za blisko
    właśnie dlatego w książkach które czytam nie może nikt umierać, umieranie jest realu i już mi starczy:(

  2. Pięknie opisałaś to co sama czuję po śmierci mojego Teścia. Był mi tatą i przyjacielem. Jeszcze nie potrafię otwierać swojej szkatułki. Minął rok. Moje 3,5 letnie dziecko ciągle przeżywa stratę dziadzi… Kiedyś może i my spojrzymy na miniony czas z wdzięcznością be bólu. Dzięki!

    1. Przysięgam Ci, że płynie czas i choc nigdy się nie pogodzimy z stratą, to w jakiś sposób oswajamy nową sytuację. Tylko dajmy czasowi czas… Czasami to naprawdę długo trwa. Życzę sił. I cierpliwości.
      Pozdrawiam 🙂

  3. Rozumiem Twój ból i żal. Rozumiem, co się czuje, gdy traci się bliską osobę. I przeżyłam podobne wyrzuty, kiedy jako dziecko wybrałam zabawę z koleżankami, zamiast wizyty u dziadka. Więcej już go nie zobaczyłam. Czas leczy rany. Jednak pozostają wspomnienia i dbanie o to, by moja córka jak najwiecej czerpała z kontaktów z dziadkami. Żeby nie musiała zmagać się przez lata z wyrzutami, jak jej mama.

  4. To bardzo smutna historia. Choć nie wiem, jak to jest stracić ojca, bo nigdy go nie miałam, to jednak mimo wszystko wiem,jak to jest utracić bliską swemu sercu osobę. Jesteś bardzo silna. Sam fakt, że potrafisz pisać o tak wstrząsającej historii o tym świadczy. Masz w sobie moc, którą posiada niewielu. Gratuluję odwagi upublicznienia swojej szkatułki… Trzymaj się!

    1. Dziękuję za miły komentarz. To dziwne uczucie czytać jak inne osoby odbierają mój tekst o osobistych przeżyciach… Mimo wszystko myślę, że warto pisać o tym, co nam bliskie i ważne. Tylko wtedy pozostajemy wiarogodni i szczerzy. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.