Problemy z karmieniem piersią czyli krótka opowieść o cycu

karmienie piersią
fot. Ivette Ivens

Problemy z karmieniem piersią- nie istnieją!

Jednym z najczęstszych pytań, którym molestowane są kobiety w ciąży jest: Kiedy termin? Chłopczyk czy dziewczynka? Mogę dotknąć? (tu chciałabym pochwalić, że ktoś w ogóle pyta, bo zazwyczaj po prostu wyciągają ręce!) no i te najważniejsze- Czy będziesz karmić?

Ano karmić planuję, przecież nie zagłodzę własnego dziecka, ale w jaki sposób, to już nie mooja sprawa. Chociaż presja jest. Wiadomo, że Matka Polka karmić musi. Cycem. Bo jakże by inaczej?!

Będąc w ciąży miała przygotowaną piękną, logiczną i sensowną odpowiedź. Uważałam, że jeśli tylko warunki będą sprzyjające, tzn. dziecię moje wyskoczy z mojego brzucha poruszając usteczkami, z wyrobionym nawykiem ssania, przylgnie do piersi, które będą miały nie za dużo i nie za mało tylko precyzyjnie w sam raz pokarmu, najbardziej wartościowego na świecie i umiejętnie, bezboleśnie złapie moje brodawki…to wtedy tak, jak najbardziej będę karmiła piersią. A nawet dwiema. Natomiast jeśli sprawy przybiorą inny obrót, na przykład dziecko nie będzie umiało ssać ani złapać wklęsłych brodawek, pokarmu będzie za mało lub tyle, że tryskać będzie po ścianach, będę płakać z bólu i rozpaczy- to absolutnie nie. Nie jestem zeschizowana jak te inne matki. W erze modyfikowanego mleka nie zamierzam cierpieć jak Matka Teresa, że by tylko karmić piersią. Ja jestem z tych normalnych.

Tak mówiłam w ciąży. Mówiłam wtedy wiele rzeczy, które potem rzeczywistość zweryfikowała. Chyba nie muszę mówić, który scenariusz się sprawdził w moim przypadku… Wszystko nie tak. Wszystko na odwrót. Wszystko pod górkę.

karmienie piersią
fot. Pinterest

Problemy z karmieniem piersią… a jednak…

Lisa waży za mało. Nie chce ssać. Nie mam pokarmu. Mam wklęsłe brodawki. Ból, pot i łzy. A z mózgu zrobiło mi się mleko. Chcę karmić piersią! Nie. Ja MUSZĘ karmić piersią. Choćby nie wiem co… Choćby moje dziecko nie dojadało, choćby nie potrafiło zasnąć z głodu, choćbym płakała pod prysznicem masując zakrwawione piersi- będę karmić piersią. Bo tak.

Teraz, kiedy powróciła mi zdolność racjonalnego myślenia, sądzę, że padło mi wtedy na mózg. Kiedy lekarka poleciła mi dokarmiać córkę butelką, poczułam się największą przegraną. Bezwartościową matką. Ja mam dokarmiać? Sztucznym mlekiem? Że niby jest ono lepsze niż moje? Że moje nie jest dość wartościowe?

Żadne racjonalne argumenty do mnie nie docierały. Mama przysyłała ziołowe herbatki. Rafał posypywał wszystko anyżem. A ja zaciskałam zęby i przystawiałam krwiożerczego wampira do piersi.

Karmienie piersią jest cudowne. Jest wspaniałe. Jest niezwykłe. Więź, która się wytwarza między kobietą a niemowlęciem, zrozumie tylko matka karmiąca. Nikt inny. Nawet mąż, który patrzy zazdrosnym okiem z kuchni.

karmienie piersią
fot. Ivette Ivens

Karmienie piersią za wszelką cenę

Karmiłam Lisę siedem miesięcy. Podczas których, co drugi dzień rozmasowywałam oliwką twarde jak kamień zatkane kanaliki. Miałam piersi jak Pamela. Nie musiałam nosić łańcuszków, bo pomiędzy piersiami miałam pępek. Zawdzięczałam ten efekt miękkim, bezfiszbinowym stanikom. Każdorazowa próba założenia normalnego stanika kończyła się zastojem totalnym. Bólem i płaczem. Moim i Lisy.

Kiedy zrobił mi się ropień i musiałam jechać na pogotowie, pomyślałam, że to koniec. Że jeśli ktokolwiek dotknie jeszcze moich piersi, to zabiję. Przysięgam, zabiję. Tylko nie wiem, czy siebie czy jego.

Nie żałuję tego, że karmiłam. Żałuję podejścia do tematu. Tego przymusu, jaki czuje matka. Oczekiwań, pytającego wzroku innych, kręcenia głową. Matka Polka musi karmić. Choćby miała amputowaną pierś.

Gdybym miała drugie dziecko, chciałabym karmić. Gdyby nie było przeciwwskazań. Gdyby były, chciałabym dać butelkę. Tak po prostu. Bez płaczu. Bez poczucia winy. Bez wyrzutów sumienia.

Po urodzeniu dziecka matki tracą umiejętność racjonalnego myślenia. Myślą za nie hormony. Dlatego potrzebują pomocy i wsparcia od innych.

Bo cyc jest ważny. Ale matka najważniejsza. Zapamiętajmy to, proszę…

Jeśli ten wpis Cię zainteresował, rozśmieszył lub poruszył- zostaw komentarz, będzie nam bardzo miło.

problemy z karmieniem piersią
equinox_breastfeeding-ad-full-man-repeller

 

2 thoughts on “Problemy z karmieniem piersią czyli krótka opowieść o cycu

  1. Poczekajmy aż urodzisz drugie dziecko:):):) Niestety ten scenariusz się powtarza. Niestety.
    Nie lubię karmić, odczuwam psychiczne napięcie przy karmieniu, byłam świadoma tego wszystkiego , a nie potrafiłam oprzeć się wielkiej presji otoczenia wywieranej na mnie i moich hormonów. Karmiłam 4 mce. To nie był dla mnie „najpiękniejszy moment w życiu”, ale nie wiem czy za 3 razem potrafiłabym zrobić tak jak ja uważam czyli powiedzieć NIE CHCĘ KARMIĆ PIERSIĄ.

    1. Dziwna sprawa z tą presją otoczenia i hormonami. Zdajemy sobie z tego sprawę, a jednak po porodzie kontakt z mózgiem jakby trudniejszy…Jednak mężczyźni mają rację, że wszystko kręci się wokół cycków 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.