Matka w pracy czyli kilka słów do szefa

matka w pracyMatka w pracy – niezaangażowana?

Matka nie angażuje się w pracę.

Siedzi bezczynnie i tylko myśli o tym, by lecieć do domu. Ciągle spóźniona i rozkojarzona. Nie zostaje po godzinach. Nie rzuca pomysłami jak nakręcona. Wygląda jakby razem z dzieckiem i łożyskiem pół swojego mózgu urodziła. Zawsze poplamiona, pomięta i niepomalowana. Rozleniwiona po urlopie macierzyńskim. Nie chce jej się, w domku wolałaby se siedzieć, dupę grzać pod kocykiem i gapić się w Netflixa. Nie przykłada się. Nie daje nic z siebie. To my też jej nie damy. Corocznej nagrody, premii uznaniowej, podwyżki. Będziemy kręcić nosem na jej przywileje. Że wychodzi pół godziny przed czasem, bo karmi, więc jej wolno. Że nie zgodziła się na delegację. Na pracę w godzinach nocnych. Będziemy za plecami mówić, jak bardzo nie daje rady. I czekać, aż zrezygnuje. Bo przecież… zwolnić jej nie wolno.

Matka w pracy nie daje rady? Matka się nie angażuje? Matka to zły pracownik? Otóż nie, bezdzietna koleżanko, szanowna szefowo, drogi panie dyrektorze, kierowniku, prezesie.

Matka pracuje za mało

Matka za mało pracuje? 

Ona nie pracuje na pół etatu, za które jej płacisz. Ona pracuje 24 h na dobę. Kiedy ty śpisz, ona wstaje do płaczącego dziecka. Nosi je i tuli. Podaje lekarstwo, masuje bolące dziąsełka. Kiedy ty przewracasz się na drugi bok, ona śpiewa kołysankę, opowiada bajeczki, spaceruje jak lunatyk po mieszkaniu, obwiązana chustą, z popłakującym ząbkującym nieszczęściem. Kiedy ty pijesz poranną kawę i czytasz gazetę, spokojnie wychodzisz do pracy, ona jest mistrzem wieloboju. Karmi, przewija, ubiera, karmi, przewija, przebiera. W międzyczasie nałoży puder (nałoży puder?! Toż to strata czasu! Raczej poleci się wysikać) i ugryzie kromkę chleba. Łyknie zimnej kawy i wytrze roztartą na podłodze jajecznicę. Znajdzie zgubionego zająca i wytrze płynące niczym dwa strumyki łezki. Wiążąc buty, przeczyta siedem razy ulubioną historyjkę. Spóźniona wybiegnie, zapominając zabrać drugiego śniadania, które mąż jej szykował w pośpiechu. W biegu po schodach będzie towarzyszyć jej głośny płacz jej córeczki i rozżalony głosik, wołający: mama,mama, mama… Będzie zagryzać wargę, by się jakoś trzymać i tłumaczyć sobie, że przecież mąż ogarnie. Da radę.

matka w drodze do pracy

Kiedy ty zasiadasz w swoim fotelu i zagłębiasz się w lekturę bardzo ważnych raportów, matka leci do pracy. Rezygnuje z autobusu, bo korki, z samochodu, bo remont, wsiada na rower i ciśnie. Pod górę, pod wiatr, po nieprzespanej nocy, na czczo. Trochę kręci jej się w głowie, w oku kręci jej się łza (jak dobrze, że nie nałożyła tuszu!), a nogi kręcą, kręcą tymi pedałami, by wreszcie zanieść ją w progi zakładu pracy, by mogła rzucić torebkę i być gotową do działania.

Mama w domu, a w pracy…

Może nie wygląda jak milion dolarów, może ma poplamioną bluzkę i lekko podkrążone oczy. Ale stara się wykonywać swoją pracę solidnie. Nie robi przerwy, nie przesiaduje na kawce. Jest na pełnych obrotach. Jeszcze przed chwilą była miękkim ciałem, w które można wtulić mokrą od płaczu buzię, rozśmieszaczem, uspokajaczem z pełną mleka matczyną piersią. Mówiła słodkim głosem, głaskała jasne włoski, całowała stópki. Jeszcze przed chwilą wycierała rzygi, zmieniała pieluchę, wylewała siki. Robiła okład z mrożonego groszku na stłuczone kolano, tłumaczyła, co jest dobre, a co złe. Jeszcze przed chwilą była mamą. MAMĄ. Teraz stoi przed Tobą zaangażowany pracownik, poważny człowiek, aktywna kobieta. To co, że nieco wygnieciona. To, co, że zmęczona. Możesz na niej polegać. Ale wolisz jej dokopać.

Nie skarży się. Że nie przespała nocy. Że dziecko ząbkuje, że płakało przy jej wyjściu tak, że prawie jej serce pękło. Że nie zjadła śniadania, że gdy wróci czeka ją robienie obiadu, zakupy, pranie, sprzątanie. Przewijanie, usypianie, uspokajanie. Że widzi się z mężem tylko w drzwiach. Że zamiast wymieniać z nim czułości, wymienia informacje: o której była zmiana pieluchy, kiedy był ostatni posiłek i ile zostało zjedzone. Że do późnej nocy jest sama.

Mama po godzinach

Nie, nie zostaje po godzinach. Musi wybiec równo z dzwonkiem, by zdążyć wymienić męża, który przecież też musi biec do pracy. Też bez obiadu i też w pośpiechu. Zresztą jej ciało już jej daje sygnał, że pora wracać. Ma wrażenie, że cycki jej eksplodują. Zbliża się pora karmienia i jej piersi robią się twarde jak kamienie, próbuje zapomnieć o bolesnym mrowieniu, gdy z tobą rozmawia.

Choć jest zmęczona, praca jest dla niej ważna. Pozwala jej utrzymać psychiczną równowagę, daje możliwość oderwania się od monotonii macierzyńskiego kieratu. Nie myśli o niej w domu, nie ma na to czasu. Jej głowa zajęta jest snuciem planów obiadowych, układaniem listy zakupów, wymyślaniem kreatywnych zabaw i opowiastek, które utulą dziecko do snu.

Kiedy ty rozpoczynasz weekend, pijesz wino ze znajomymi, oglądasz film w kinie czy wylegujesz się do południa w łóżku, ona nadal jest w pracy. Przewija, karmi, uspokaja. Wychowuje. Wkłada w tę pracę całe serce, całą energię. Nieustannie. Nie robi tego tylko dla siebie, dla swojej rodziny, dla tego dziecka. Pracuje jako mama także dla Ciebie. By ten mały człowiek, którego nosi na rękach, tuli po nocach i karmi swoim mlekiem, kiedyś stał się częścią świata, w którym pragniemy żyć. W którym ty też pragniesz żyć. Człowiekiem szczęśliwym, empatycznym i dobrym. Być może spotkasz go kiedyś na swej drodze. Może będziesz już stary, niedołężny, umierający. Może to właśnie on przyniesie Ci pocieszenie. Radość i nadzieję.

Trudny czas

Matka miewa gorsze dni. Słabszy czas. Kiedy czuje, że nie ogarnia, że brakuje jej siły. Że nie jest dość dobra. Kiedy potrzebuje wsparcia. Uniesionego kciuka. Kilku słów otuchy.

Więc ty, zamiast poklepać ją po plecach, wolisz na nią ponarzekać.

Za plecami.

Jeśli ten wpis Cię zainteresował, rozśmieszył lub poruszył- zostaw komentarz, będzie nam bardzo miło.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.