Po co położna?

niemowlę w dłoni położnej

Kiedy Asia opowiadała mi o tym, jak położna robi jej śniadanie do łóżka albo zostaje z dzieckiem, by Ona mogła się zrelaksować na samotnych, poprawiających nastrój kobiecie, zakupach, siedziałam z otwartymi oczami i przebierałam nóżkami z niecierpliwości, by spotkać swoją położną środowiskową. A że mieszkam tu, gdzie mieszkam, i gdzie na pewno nie obowiązują holenderskie standardy , cóż.., wyszło jak zawsze.

Położna POZ i jej mroczne oblicze

Któż nie zna historii o niereformowalnych położnych, których wiedza nie została wzbogacona o nowe badania i które nadal twierdzą, że dziecko karmione piersią trzeba odbijać, matka powinna jeść mięso, inaczej wyda na świat chorego potomka, a pestki truskawek zjedzone przez karmiącą matkę zatykają jej kanaliki mleczne, ręka w górę.

Moja położna należała do grupy o mniejszym stopniu ignorancji, ale jednak. Na początku zaskoczyła mnie tym, że… zapomniała do mnie przyjść. Według oficjalnych, ogólnie przyjętych wytycznych, powinna się zjawić w ciągu 48 h po moim wyjściu ze szpitala. Przyszła dwa dni później. Ale zanim przekroczyła próg mojego domu, zadzwoniła z pretensją, że nie odbieram od niej telefonu. Helloouuu, mam w domu noworodka, jest bardziej interesujący od smartfona! Potem z wyrzutem oznajmiła, że stoi pod moimi drzwiami i nikt jej nie otwiera. Otworzyłam, ale jej nie było. Pomyliła bloki. Gdy już dotarła, na wstępie zjechała kota, co ją „gonił aż do drugiego piętra”, a potem usiadła i…się zaczęło. Dzięki niej odkryłam, co znaczy skrót POŁOŻNA POZ. Przystaw Odstaw Zostaw. Tak wyglądały nasze spotkania. Taka musztra laktacyjna. Moja maleńka Hania miała nieposkromioną potrzebę bliskości i ssania, a położna postawiła sobie za punkt honoru udowodnienie mi, że ulegam manipulacji. Że ta słodka istota, która szuka kontaktu z mamą, w rzeczywistości chce mnie wykorzystać. Miała wiele ciekawych teorii. Jednego dnia kazała wyrzucić listę produktów, które matka karmiąca może spożywać, drugiego krytykowała, że jem to, czego nie wolno. Na szczęście, pomyliła się w odhaczaniu odbębnionych wizyt i nie pojawiła się na ostatniej.

Położna, której potrzebujesz- twój wybór położnej

Oczywiście, nie wszystkie polskie położne takie są. Skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że w czasie mojej ciążowej drogi nie spotkałam cudownych, wykształconych i empatycznych kobiet- położnych, które były wsparciem i autorytetem. Miałam ogromne szczęście. Okazało się, że dwa piętra niżej mieszka emerytowana położna, która sama wyszła z inicjatywą pomocy. Bez ogródek wpakowała mi się do łazienki, gdy walczyłam z nadmiarem pokarmu, pokazała, jak ogarnąć twarde jak głazy piersi, jak szybko i sprawnie umyć dziecko. W ciągu 10 minut zdążyła wykąpać i przewinąć Hanię, ubrać ją, uśpić, wypić drinka i wyczochrać kota. Może śniadania do łóżka nie zrobiła, ale nie zamieniłabym jej za nic na świecie. Była ostoją, pomocną dłonią. W sytuacji kiedy robisz wszystko według wykutych podręcznikowych zasad, a uzyskujesz efekt przeciwny od zamierzonego, ogarnia cię przerażenie. I zaczynasz szukać winy w sobie, pomocy wśród bliskich i dalszych, odpowiedzi w internetach. Durniejesz od sprzecznych informacji, tracisz pewność i łapiesz doła. A wystarczyłoby fachowe wsparcie. Będące w pobliżu, klepiące cię z uznaniem po plecach, mówiące: świetnie sobie dajesz radę. Jesteś najlepszą mamą na świecie. Ona taka właśnie była.

Nie każda z nas może zamieszkać w Holandii, nie każda może mieć taką Bernadette i nie każda ma w swojej klatce sąsiadkę po położnictwie. Ale każda ma WYBÓR. Każdej z nas przysługuje pomoc położnej. Zanim się zdecydujecie, poznajcie Wasze prawa, poszukajcie kogoś, kto Wam będzie odpowiadał. Jeśli odwiedzająca Was położna, nie daje Wam tego wszystkiego, czego oczekiwałyście – przede wszystkim wsparcia! Ono jest w tym czasie nieocenione! – nie czekajcie i poszukajcie kogoś innego. W ciągu roku kobieta w Polsce ma prawo do bezpłatnego wyboru położnej 3 razy w roku. Warto o tym pamiętać. I skorzystać.

2 thoughts on “Po co położna?

  1. Miałam tu w Holandii 2 położne (dwoje dzieci urodziłam?) i obie były świetne (była też praktykanta czyli w sumie 3). Bardzo miło wspominam ich pobyt u nas i ich pomoc. Mam teraz dużo miłych wspomnień z tego pierwszego tygodnia??

    1. Takie wspomnienia są bezcenne. To ważne, że w obcym państwie, daleko od rodziny można mieć takie wsparcie. Jednak holenderski kraamzorg spełnia swoje zadanie 🙂 oby więcej takich położnych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.