Dzień Matki matki, czyli czego życzy matka matce

W Dniu Matki matka matce składa życzenia. Bez owijania w bawełnę, między rysowaniem konika Pony a zdrapywaniem jaglanki ze ściany, szczerze, wprost z matczynego, rozhuśtanego emocjonalnie serca.

Matko, życzę Ci dziś:

By kurier z paczkami z aliexpress nie odwiedzał Cię w czasie drzemki Twego słodkiego potomstwa, a człowieka z ulotkami raził prąd, gdy zdecyduje się dotknąć domofonu w okolicy przycisku z numerem Twojego mieszkania. Elektryczny pastuch powinien być w pakiecie do każdego dzwonka do drzwi.

By melodia „Bańkę łap” nie prześladowała Cię cały dzień i byś nie zorientowała się nagle, że nucisz ją na głos, bujając się na przystanku wśród lekko zdegustowanych ludzi.

By odnalazł się w końcu poszukiwany od tygodnia dwu-centymetrowy, w oczojebnym kolorze jeż z jajka niespodzianki, bez którego życie Twojego dziecka jest tylko czarnym pasmem rozpaczy.

By badanie grawitacji przez Twe dziecię zostało definitywnie zakończone, a wynik uznany za satysfakcjonujący, nie wymagający potwierdzenia. Przynajmniej nie częściej niż 5 razy dziennie.

By resztki jedzenia nie przyklejały się do skarpetek.

By piersi nigdy nie przypominały plastikowych osłonek na doniczki, a pogryzione brodawki były tylko wymysłem niezrównoważonych psychicznie twórców horrorów.

By tusz do rzęs nie rozmazywał się, gdy ryczysz pod żłobkiem, a twój bezdzietny szef zamiast bluzgów o kolejne spóźnienie, zaparzył Ci wielki kubas melisy (no dobra, tu przesadziłam, ale chociaż we śnie).

By kotlety z ciecierzycy, nad którymi spędzasz 2 godziny (i to dwie godziny drzemki Twojego dziecka, czyli Twoje dwie WOLNE godziny!), zostały uznane przez nie za najpyszniejszą potrawę jaką można zjeść na naszym ludzkim padole i nie zostały wykorzystane do badań nad prawem grawitacji.

By ktoś wreszcie opatentował bio Nutellę. I bezpieczny odplamiacz na plamy po ulewaniu po marchewce z dynią i ziemniaczkami.

Pypcia na języku wszystkim tym, którzy wypowiedź swą zaczynają od słów: „Powinnaś…”, „A moje dziecko…”, „Jeszcze karmisz??!” i „Gdzie ma czapeczkę?”

Odkurzacza, miksera, szczoteczki elektrycznej, blendera – którego nie boi się Twoje dziecko.

By przynajmniej raz w tygodniu ulubioną przytulanką do snu był…tata.

By oświecenia dostąpił ten, co posiada Absolutny Brak Szyi i codziennie mija Cię (i nawet mu brewka nie tyknie!) na schodach, gdy gramolisz się z wózkiem, dzieckiem, siatką zakupów, rowerkiem i psem.

By podkrążone oczy i tłuste włosy stały się stylizacyjnym MUST HAVE tego sezonu promowanym przez Anję Rubik i byś mogła swobodnie (ba! Z dumą!) mówić, długo pracowałam, by tak wyglądać.

A przede wszystkim byś nie dała się dołom, fochom, smuteczkom, depresyjkom, gorszym nastrojom, słabszym dniom. Jesteś wielka. Naprawdę wspaniała.

Byś w to nigdy nie zwątpiła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.