Plany na długi weekend ? Nie pytaj matki

Jakie mam plany na majówkę?

Wyspać się. Wyłączyć budzik i leżeć tak długo aż słońce wygoni mnie z łóżka. Albo zapach parzonej przez męża kawy. Wypijemy ją spokojnie na balkonie, gryząc jeszcze ciepłe croissanty, rozmawiając o tym i o tamtym. Bez pośpiechu, na luzie, wyciągając się jak koty w plamie słońca. Będę malować paznokcie, nakładać odżywczą maseczkę na twarz, przeglądać zawartość szafy pod kątem stworzenia idealnej na majowy wypad stylizacji. Zrobię sobie makijaż z tymi wszystkimi sztuczkami, które sprawią, że będę rześka, gładka i rozświetlona. Nie będę gotować. Nie będę sprzątać. Nie będę nigdzie biec. Będę leżeć i pachnieć. Ewentualnie poczytam książkę lub wybiorę się z ukochanym na romantyczną kolację tylko we dwoje. Może odwiedzę znajomych, u których zasiedzę się do późnych godzin nocnych. Lub raczej wczesnych porannych. Wracając będę pić wino prosto z butelki i tańczyć na środku opustoszałej ulicy tak jakby jutro miało już nigdy nie nadejść. Do łóżka trafię w ciuchach i butach, rzucając się prosto w objęcia szeleszczącej pościeli lub wręcz przeciwnie: zupełnie naga, wyczerpana po dzikim seksie.

Tu następuje chwila ciszy, a potem rozlega się długi, szyderczy śmiech.

Matka zrozumie.

Nie, nie będę włączać budzika. Zupełnie się nie przydaje od kiedy mam osobistego budzącego. Zaprogramowany na budzenie zawsze przed wschodem słońca, zrobi wszystko bym wreszcie opuściła łóżko. Włącznie z wsadzeniem mi palca w oko i posadzeniem mi na głowie swojego wymamlanego zająca. Wypiję kawę, robiąc kaszkę, kanapki, krojąc marchewkę na zupę i reagując na komendę „Goń mnie” machaniem hipka w kierunku plastikowego byka. Będę zmieniać pieluchy, wycierać rozlane soczki i zdrapywać przyklejone do ściany resztki jedzenia.

W pośpiechu przygotuję obiad, przyoblekę me ciało w „coś bez plamy”, machnę kreskę na oku, w tempie ekspresowym wklepię krem w policzki i z dzieckiem pod pachą (i zającem, wiaderkiem, samochodzikami, drugą czapką, bidonem z wodą, bananem i paczką nawilżanych chusteczek pod drugą) polecę korzystać z chwili, kiedy słońce przyjemnie grzeje, a na placu zabaw nie ma tłumu rozwrzeszczanych dzieciaków. Wyciągnę się jak kot w plamie słońca, a potem jak kot będę skakać po drabinkach, kopać w piasku i biegać wydając z siebie pomruki godne króla dżungli. (Gdy nie będzie pogody, strzelę sobie w łeb). W czasie drzemki będę leżeć i…karmić. Ewentualnie poczytam książkę. Pod chwytliwym tytułem: „Ale kupa. Co masz w pieluszce?”. Siedemnaście razy. Na głos. Kolację zjem w trakcie szykowania kolacji. Wykąpię, wysuszę, wyszoruję zęby i będę śpiewać tak, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Do łóżka trafię. Na trzeźwo nie trudno. Na pytanie męża o szansę na dziki seks, powiem, że jasne, byle mnie nie budził. I zasnę wyczerpana.

Plany na długi weekend?

Na długi co?

Zanim zadasz to pytanie matce, zastanów się dwa razy. Albo wytłumacz z pokazywaniem. Mogła już zapomnieć, co znaczy ta fraza.

2 thoughts on “Plany na długi weekend ? Nie pytaj matki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.